Skip to main content

Posts

Showing posts with the label komiksy

kreatywne sranie w banie

Well, jestem dość nałogowym czytelnikiem komiksów. Zwłaszcza odkąd jakieś 2-3 miesiące temu odkryłem niedaleko miejsca zamieszkania sklep poświęcony praktycznie tylko tym ilustrowanym cudeńkom. W ten sposób moja dawna, nigdy nie uśmiercona miłość, rozgorzała na nowo. Czemu do tego wracam? Otóż czytając wczoraj i dziś, kolejno, nowy numer Avengers (#2) i pierwsze pięć numerów Secret Avengers (wydali w jednym tomiku, tutaj w germanii, ten komiks jest cudownie narysowany) zacząłem zastanawiać się jak to jest pisać komiksy. Nie, dobrze słyszeliście, nie rysować, pisać. Bazgranie nigdy nie było jedną z mych najsilniejszych stron, możliwe, że nie jestem kompletnym kaleką jeśli chodzi o rysunek ale bądźmy szczerzy, łatwiej mi operować słowem aniżeli obrazem. Z tego tytułu, pomimo tego, iż mam praktycznie gotowy scenariusz drugiego opowiadania, postanowiłem napisać scenariusz komiksu. Ot, dla siebie, zobaczyć jak to jest, a potem przedstawić szerokiemu forum mych wielbicieli do oceny. Co prawd...

rewind, play. rewind, play. fame.

First things first. Muzyka dziś. Daaaamn, srsly, wiem, takie narzekanie nic nie daje, także nie będę narzekał na samą muzykę, bardziej stadium, w którym się znajduję przynajmniej raz do roku. Otóż znów brakuje mi czegoś nowego. Czegoś interesującego. Czegoś z wykurwem. Czegoś czym był kiedyś Jimi Hendrix, Elvis Presley. Zabawne jest to, że 'nasze' czasy nie znają takiej osoby. Nie chodzi mi o to, żeby ktoś wyszedł na scenę, spalił gitarę mając na sobie biały garniak i tonę brylantyny. Nie. To ma być coś nowego. Groundbreaking shit. Chciałbym tego dożyć, czegoś tak ogromnego jak ww. dżentelmeni. Might not happen. Swoją drogą, tak już pisałem ostatnio, znalazłem 'coś nowego' w klasyce, bo jest mi kompletnie nieznana acz! to nie jest remedium na panującą sytuację. Tbh sam nie wiem czego chcę, chcę żeby coś się zmieniło, wybuchło, żeby ktoś wywrócił muzykę do góry nogami. Być może nie jest to już możliwe, być może mamy dziś zbyt wielu wykonawców na raz i ich dokonania za ba...

Wonderful morning...

Wstaje sobie człowiek trochę taki zaniedbany, patrząc z niechęcią na kalendarz, komunikujący dosadnie, iż tak, to faktycznie poniedziałek i w zasadzie najchętniej wróciłby do łóżka i pospał jeszcze conajmniej do środy. Naturalnie jest to niemożliwe. Na szczęście istnieje internet i odrobinę pocieszenia możemy znaleźć w najprzeróżniejszy sposób. Mnie osobiście uradował (i być może uratował przed poniedziałkowym marazmem) clip z yt, przedstawiający opening do serialu Wonder Women. Trafiłem na niego poprzez art pana *Artgerma, którego łoczuję na dA (http://artgerm.deviantart.com/ nice stuff, polecam ogarnąć!), a na którym to pokazany jest tryumf starego kostiumu panny WW nad nowym (nie wiem czy czytaliście kiedyś komiksy ale dla ludzi takich jak ja to jest srs shit). Nie wiedząc, iż przemiana, tym razem ze starego w nowe, w ogóle miała miejsce, poleciałem skonsultować tę informację z imć guglem, który to podrzucił mi między innymi tę perełkę... In your satin tights, fighting for your rig...